Drugi pies w domu

Heja naklejka! Cześć i czołem! W dzisiejszym wpisie chcielibyśmy przedstawić naszego nowego członka rodziny i pokazać, jak wprowadzaliśmy go do domu, żeby Drynio nie czuł się odrzucony. Drugi pies w domu może być prawdziwym wyzwaniem, jeśli nie podejdziemy do tego właściwie.

Drugi pies w domu. Nasza historia

Już od dłuższego czasu zastanawialiśmy się nad adopcją drugiego psa. Tak naprawdę ograniczał nas tylko wynajem. Mimo, że byliśmy dogadani na posiadanie psa w mieszkaniu, kompletnie nie wiem jak właściciele zareagowaliby na dwa czworonogi. Postanowiliśmy, że damy sobie jeszcze trochę czasu, aż będziemy mieć coś swojego. W końcu w tym roku przeprowadziliśmy się „na swoje” i od nowa zaczęła się między nami dyskusja o drugim psie.

Mój mąż pracuje zdalnie, więc początkowo miałby na dwa psy oko. Coraz częściej przeglądałam w internecie strony schronisk i fundacji, biłam się z myślami czy szczeniak czy może już troszkę starszy, bardziej wychowany pies. Oczywiście ogłoszeń było bardzo dużo. Już wcześniej ustaliliśmy, że w grę wchodzi tylko drugi beagle, mimo iż wiedzieliśmy, że znalezienie chociaż podobnego „egzemplarza” do Drynia graniczy z cudem.

Przypadek i spontanicznie podjęta decyzja

Lipcowe popołudnie w środę. Krzątam się w pracy i nagle dostaje wiadomość na messengerze od mojej mamy z linkiem do ogłoszenia i podpisem „może ja wzięłabym, jest śliczny jak Drynio”. Weszłam w link i mimo, że nie było zdjęć, po przeczytaniu historii zawartej w opisie, napisałam. Było sporo komentarzy. Piesek był z Wrocławia, więc idealnie dla nas. Powiedziałam do męża „pewnie się do nas nie odezwą, jest tyle komentarzy”. Wiedziałam też, że jeżeli piesek zaakceptuje się z Dryniem, na pewno nie pojedzie do mamy. Początkowo wiedziałam o tym tylko ja, chociaż powoli uświadamiałam o tym męża.

Wybrańcy i pierwsze spotkanie

W poniedziałek zadzwoniła do mnie Pani z ogłoszenia i opowiedziała całą historię. Przegadałyśmy blisko godzinę i umówiłyśmy się na spotkanie na następny dzień. Z jednej strony cieszyłam się i nie mogłam uwierzyć że to nas wybrała jako pierwszych, z drugiej bardzo się stresowałam. Cały wieczór spędziłam na czytaniu jak zapoznać ze sobą dwa psy, aby obaj czuli się komfortowo. I tak na drugi dzień poznaliśmy Hugo. Ze stresu oczywiście popełniliśmy kilka błędów, ale po dłuższej rozmowie i zapoznaniu się psiaków ruszyliśmy na spacer.

O Hugo dowiedzieliśmy się kilku rzeczy, zobaczyliśmy jak chodzi na smyczy. Chłopaki, po pierwszym zapoznaniu, cały spacer się ignorowali. Czytałam, że to dobry znak. Po jednym spacerze decyzja nie mogła zostać podjęta pochopnie. Chociaż ja w głowie już widziałam dwa beagle spacerujące po naszych wioskowych wałach. Mimo, że wstępnie podjęłam już w głowie decyzję, musieliśmy się z tym przespać i ruszyć dalej z chłodną głową.

Drugi pies w domu. Jaki jest Hugo?

Hugo podczas spotkania był psem bardzo wesołym i towarzyskim. Nie wiem, czy można powiedzieć, że psy są wstydliwe, jak ludzie, ale czasami nam wrażenie, że Drynio w obcym miejscu pewnych rzeczy nie zrobi. Hugo natomiast podszedł do zapoznania z nami bez kompleksów i to mi się w nim spodobało. Chociaż od razu zostaliśmy poinformowani o wadach, nie zdziwiły one nas w ogóle, w końcu posiadamy beagle’a od ponad 6 lat. A większość psów tej rasy jest do siebie bardzo podobnych. Dużym plusem była różnica wieku między chłopakami. Drynio to już raczej stateczny i spokojny, ale nadal czasem szalony i towarzyski 6-latek, Hugo to żywy, trochę nawet zwariowany, ale w pewnych kwestiach ułożony prawie 3-latek. Dla mnie brzmiało to idealnie. Ze szczeniakiem byłoby ciężej.

Hugo potrafi zostawać sam w domu, swoje potrzeby fizjologiczne załatwia tylko na zewnątrz. W domu nic nie niszczy. Bardzo lubi bawić się zabawkami. Przeciąganie liny, aportowanie (chociaż czasem nieskuteczne ;)), piłka i pluszaki, to jego żywioł. Zna podstawowe komendy „łapa”, „siad”, „zostaw” czy „na dół”. Przywołanie cały czas trenujemy.

To jest Hugo!

Pierwszy miesiąc w dwoma psami

Być może za szybko, ale niestety wymagała tego sytuacja, podjęliśmy decyzje o adopcji Hugo. Dostaliśmy stosowne papiery i Hugo zamieszkał z nami. Początkowo chłopaki mieli do siebie obojętny stosunek. Drynio bardziej obserwował Hugo, jak ten brał jego zabawki, albo podchodził do nas abyśmy go głaskali. Nie było między nimi spięć, chyba że takie małe o „kulkę karmy, która wypadła z pojemnika”. W zasadzie tylko na siebie warknęli.

Po tygodniu miałam wrażenie, że Hugiemu zaczęło już powoli na Dryniu „zależeć”. Czekał na niego jak szliśmy na spacer, próbował koło niego leżeć. Drynio, jako pies niezależny, nie za bardzo chciał się do tej sytuacji przyzwyczaić. Z dnia na dzień było jednak coraz lepiej. Chłopaki zaczęli się lepiej „dogadywać”. Na spacerach zaczęli się nawet razem bawić. Oczywiście obowiązkowo leżenie na tej samej kanapie, ale jeszcze z dystansem ;).

Jeżeli chodzi o wady, bo tak, takie są :D, to na pewno to, że Drynio nie jest zadowolony, że Hugo bierze jego zabawki. Zakupiliśmy Hugiemu kilka nowych, ale co poradzić jak te „brachola”, są najlepsze? Cały czas uczymy się życia z dwoma psami. Raz jest lepiej, raz gorzej, ale jesteśmy dopiero na początku drogi i wierzymy, że kiedyś będzie prawie idealnie!

Drugi pies w domu. O czym musisz pamiętam przy wprowadzaniu nowego członka rodziny do domu?

Po pierwsze zapoznanie psów powinno odbyć się na neutralnym gruncie. Oba psiaki powinny być na smyczach i podchodzić do siebie stopniowo. Należy unikać gwałtownych ruchów i emocji, aby psy się nie wystraszyły. Najlepiej dać im się poznać „po swojemu”, pozwolić obwąchać się, ale oczywiście kontrolować ich zachowania.

Po drugie powinna zostać przygotowana przestrzeń dla nowego pupila, ale nie kosztem przestrzeni psa rezydenta. Psiaki powinny mieć osobne legowiska, miski z wodą i miskę do jedzenia. Nie pozwalaj aby czworonogi przeszkadzały sobie podczas jedzenia, podjadały sobie z misek. Może to prowadzić do konfliktów, gdyż psy bronią swoich zasobów. Najlepiej żeby miski psiaków stały w znaczących odległościach od siebie. Początkowo zabawki powinny zostać pochowane, aby psy poznawały siebie nawzajem, wystawione akcesoria mogą tylko zaostrzyć konflikt!

Po trzecie traktuj oba czworonogi tak samo! Nie faworyzuj żadnego z nich, staraj się nagradzać je tak samo, poświęcać im tyle samo uwagi. Początkowo może to być ciężkie, zwłaszcza dla psa rezydenta, ale z czasem na pewno przyzwyczai się do nowego stylu życia.

Po czwarte warto zabierać psy na wspólne spacery, najlepiej równoległe. Najlepiej poprosić o pomoc kogoś z domowników. Dopóki nie będzie pewności, że nie popadną w konflikt, takie wyjścia będą bezpieczniejsze.

Wiecie co jest najlepsze w posiadaniu dwóch psów? Podwójna radość, gdy po ciężkim dniu wracasz z pracy, siadasz zmęczona na kanapie a tam z obu stron masz po jednym sierściuchu. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie jest to spełnienie jednego z marzeń! Polecam z całego serca adopcję kolejnego psiaka, ale pamiętajcie żeby była ona przemyślana, bo drugi pies w domu to nie zabawka. Musicie również zdać sobie sprawę, że posiadanie dwóch czworonogów to też podwójny obowiązek! Dlatego warto zastanowić się, czy będziemy w stanie zrezygnować z obecnego stylu życia na rzecz nowego członka rodziny.

A jakie są Wasze doświadczenia w posiadaniu dwóch, a może więcej psów? Z chęcią posłucham rad od kogoś bardziej doświadczonego.

Dzięki za przeczytanie, Olga, Drynio&Hugo!