Waligóra z psem – leśna wędrówka z widokami w tle

Jeśli szukacie pomysłu na całodniową wycieczkę, Waligóra z psem to bardzo dobry wybór, ale pod warunkiem, że nie liczycie na widoki prosto ze szczytu. Mało kto opisuje, co warto zobaczyć w Górach Kamiennych, dlatego teraz radzimy wam, gdzie iść, jak iść i kiedy zboczyć z trasy, aby mieć coś „ekstra”. Zostańcie z nami!

Waligóra z psem – parkujemy w Sokołowsku

Start i metę mamy w Sokołowsku, więc zaczynamy od czasami najmniej przyziemnej sprawy, czyli parkowania. Samochód najlepiej zostawić na bezpłatnym parkingu przy ul. Szkolnej. Mieści się tam kilkanaście aut, więc w sezonie warto pojawić się odpowiednio wcześnie. W Google Maps miejsce to znajdziecie pod nazwą „Parking w centrum Sokołowska”, co ułatwia nawigację, jeśli jedziecie tu pierwszy raz.

Sokołowsko to niewielka miejscowość u podnóża Gór Kamiennych, ale jej historia jest znacznie większa. To tutaj w połowie XIX wieku dr Hermann Brehmer otworzył pierwsze na świecie specjalistyczne sanatorium dla chorych na gruźlicę, które zaczęło działać w 1855 roku. Metoda leczenia klimatem i dietą, wypracowana właśnie tutaj, na długo stała się wzorem dla ośrodków leczniczych w całej Europie. Na podobieństwo Sokołowska powstał później znany kurort przeciwgruźliczy w Davos.

Sokołowsko ma też mocny wątek filmowy i literacki. Młodość spędził tu Krzysztof Kieślowski i to tutaj odbywa się festiwal jego imienia.

Dla psa to wszystko oczywiście bez znaczenia, ale dla Was to dobry powód, żeby po zejściu z trasy zostać w Sokołowsku jeszcze chwilę dłużej i rzucić okiem na architekturę uzdrowiskową.

Trasa na Waligórę – nadkładamy drogi, bo warto

Waligóra ma jedną wadę. Leży w samym sercu lasu, więc z jej szczytu nie zobaczycie klasycznej górskiej panoramy. To nie jest szczyt widokowy i trzeba się z tym pogodzić albo, tak jak my, zaplanować trasę tak, żeby te widoki jednak złapać po drodze. Dlatego nasza pętla nie prowadzi najkrótszą drogą, tylko celowo nadkłada kilometrów, żeby po drodze wpaść na kilka punktów, z których faktycznie coś widać.

Z parkingu przy ul. Szkolnej ruszamy na południe czarnym szlakiem. To pierwszy, rozgrzewkowy odcinek, na którym jest asfalt, by po chwili leśne dukty stopniowo zamieniały się w bardziej stromy podjazd, aż docieramy na Przełęcz Sokołowską.

Z przełęczy skręcamy w zielony szlak, który prowadzi nas przez Kozi Róg i Kopicę aż do punktu „Pod Szpiczakiem”. To najdłuższy fragment całej trasy i jednocześnie ten, na którym możecie liczyć na pierwsze naprawdę ładne widoki na Góry Kamienne. Właśnie na tym odcinku znaleźliśmy dwa kamyczki spod szyldu grupy facebookowej „Kamyczki”. Jeśli sami bawicie się w ich szukanie, warto mieć oczy szeroko otwarte, bo łatwo je przeoczyć wśród kamieni i korzeni.

Tu warto zboczyć z trasy: Podczas naszej drugiej wędrówki na Waligórę, już z samym Hugo, okrążyliśmy szczyt, by dojść w to miejsce. Gdy będziecie już Pod Szpiczakiem, warto odbić na niebiesko-zielony szlak. Tam czeka Was bardzo strome podejście, bo na 900 metrach długości macie 130 metrów w górę. Ale warto! Bo na samym końcu znajduje się Ruprechticky Spicak. To wzniesienie, skąd widać niemal całą okolicę. Dla osób chcących zrobić piękne zdjęcia mamy dobre wieści. Znajduje się tam huśtawka z instagramowym potencjałem oraz wieża telekomunikacyjna z darmowym tarasem widokowym. Uwaga, Spiczak znajduje się po czeskiej stronie, więc piesek musi mieć ze sobą paszport!

Waligóra z psem, Andrzejówka i ruiny zamku

Gdy znajdujemy się Pod Szpiczakiem, tu ponownie wracamy na czarny szlak, który prowadzi nas aż do punktu „Pod Waligórą”. To solidne, ale w miarę regularne podejście i dobry moment, żeby zrobić psu przerwę na wodę, zanim zaczniecie ostatnie podejście na szczyt.

Na sam szczyt wchodzimy już żółtym szlakiem. Jak wspomnieliśmy, na górze nie znajdziecie rozległej panoramy – otacza Was las, ale sam fakt stania na najwyższym punkcie trasy (934 m n.p.m.) to i tak niezła satysfakcja po kilku godzinach marszu. Waligóra z psem zdobyta. Zdjęcie i możemy lecieć dalej!

Ze szczytu schodzimy dalej w kierunku schroniska PTTK Andrzejówka. To dobre miejsce na dłuższy postój i być może coś ciepłego/zimnego (w zależności od sezonu).

Od schroniska ruszamy żółto-zielonym szlakiem, by po chwili zostać już tylko przy żółtym oznakowaniu. Po drodze mijamy Ruiny Zamku Radosno. Warto zatrzymać się na chwilę, bo to jeden z ciekawszych punktów całej wycieczki. Zaraz za ruinami zaczyna się najbardziej wymagający fragment trasy: ostre, strome zejście, na którym trzeba uważać na każdy krok. To miejsce nie dla zupełnych początkujących. Jeśli idziecie z psem, na tym odcinku warto skrócić smycz, żeby uniknąć niekontrolowanego zbiegania po kamieniach.

Po zejściu trafiamy na ul. Unisławską w Sokołowsku, a stamtąd już tylko kawałek do parkingu przy ul. Szkolnej, gdzie zostawiliśmy samochód.

Podsumowanie

Waligóra z psem to trasa, która wynagradza cierpliwość. Trzeba się trochę nachodzić, żeby złapać widoki, i uważać na nogi przy Zamku Radosno, ale w zamian dostajemy solidną porcję lasu, kilka historycznych ciekawostek po drodze i porządne, prawie czterogodzinne rozerwanie się psiej energii. Jeśli planujecie wyjazd w Góry Kamienne na cały dzień, śmiało polecam tę pętlę – razem z chwilą spaceru po samym Sokołowsku, które samo w sobie jest warte odwiedzenia.

Najważniejsze informacje o trasie:

  • Dystans: 12,4 km
  • Czas przejścia: ok. 4 h
  • Suma podejść / zejść: ok. 571 m / 576 m
  • Najwyższy punkt: Waligóra, 934 m n.p.m.
  • Start i meta: parking przy ul. Szkolnej w Sokołowsku (bezpłatny, „Parking w centrum Sokołowska” w Google Maps)

Szczegóły trasy, gdy chcecie zahaczyć o Ruprechticky Spicak:

  • Dystans: 14,2 km
  • Czas przejścia: ok. 4:50 h
  • Suma podejść / zejść: ok. 729 m / 733 m

Łapa, Drynio(*), Hugo & Olga

(*) – Na tej wycieczce byliśmy wraz z Dryniem. Niestety od 7 lipca 2025 nie ma go już z nami, ale na zawsze zostanie częścią naszych górskich przygód. To była dla nas nieodżałowana strata.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *