Od końca kwietnia 2026 roku w naszym domu mieszka szczeniak rasy beagle. Poznajcie Djoko! Trafił do nas w wieku 2,5 miesiąca. W podobnym wieku trafił do nas w 2016 roku Drynio, którego już z nami nie ma. Po kilku miesiącach wychowania wiemy już, jakie błędy mogliśmy popełniać przy Dryniu, a których – przez o wiele większą świadomość – nie popełniamy z Djoko. Jak więc świadomie podejść do wychowania szczeniaka? Jak przygotować się na szczeniaka w domu i co z nim robić? Sprawdźcie nasz mały poradnik.
Jak przygotować się na szczeniaka w domu?
Przed przyjazdem Djoko sporo czytaliśmy, oglądaliśmy i przygotowywaliśmy się na to, co nas czeka. W internecie można znaleźć mnóstwo wartościowych stron, blogów i książek, które warto przeczytać przed podjęciem decyzji o szczeniaku.
My postawiliśmy m.in. na książkę „Szczegółowo o szczęściu ze szczeniakiem” Zosi i Piotrka Wojtków. Była dla nas dużą dawką wiedzy i pomogła uporządkować wiele kwestii jeszcze zanim psi bobas pojawił się w naszym domu. W książce szczegółowo opisane jest, jak przygotować się na adaptację pieska w nowym środowisku, zabezpieczaniu domu przed gryzieniem wszystkiego, regulowaniu emocji, ustalaniu tego, co pies lubi, a co go irytuje itp.
Autorzy opisują również kilka mechanizmów, o których nie mielibyśmy świadomości, jak np. to, że nawet malutkie szczeniaczki bardzo szybko uczą się „wymuszania” pewnych czynności. Jeśli poddamy się – a beagle są uparciuchami i idą w zaparte – możemy mieć znacznie gorzej.
Przykładów zachowań i nawyków naszych oraz szczeniaczka można mnożyć. O tym, jak przygotować się na szczeniaka w domu, wiedzieliśmy więc nieco więcej. Nie będziemy jednak spoilerować całej zawartości, a zostawiamy jedynie małą polecajkę.

Klatka czy legowisko?
U nas odpowiedź była prosta. Postawiliśmy na klatkę. Djoko był do niej przyzwyczajony jeszcze z hodowli, dlatego postanowiliśmy kontynuować coś, co już znał. To też podobno dobry sygnał, że hodowla przyzwyczaja psa do klatki. Tam może się on wyciszyć i w spokoju wypocząć. Djoko do dzisiaj lubi tam przebywać, a i nawet Hugo – nasz 7-latek, niemający wcześniej klatki – czasami w niej sypia. A więc klatka nie taka straszna, prawda? Od początku chcieliśmy, żeby było to dla niego bezpieczne miejsce, a nie kara.
Szczeniak potrzebuje naprawdę dużo snu, a często nie potrafi jeszcze sam odpowiednio się wyciszyć. Klatka pomaga nam w nauce odpoczynku i daje Djoko jego własną, spokojną przestrzeń. Zamykanie drzwiczek i niereagowanie na pierwsze pojękiwania przynoszą korzyści potem, gdy piesek już doskonale rozumie, że czasem po prostu trzeba tam przebywać. Dobrze wprowadzona klatka może być ogromnym ułatwieniem zarówno dla psa, jak i jego opiekunów. Pamiętaj jeżeli Twój szczeniak nigdy nie miał z klatką do czynienia, wprowadzaj ją stopniowo i nagradzaj psa za chociażby chwile w niej spędzoną.

Kuweta zamiast podkładów
Jedną z rzeczy, którą przygotowaliśmy jeszcze przed przyjazdem Djoko, była kuweta ze żwirkiem zamiast tradycyjnych podkładów. W hodowli Djoko był już uczony załatwiania swoich potrzeb na żwirek, dlatego postanowiliśmy kontynuować to rozwiązanie również w domu. I szczerze? Bardzo nam się to sprawdziło.
Djoko praktycznie od początku wiedział, gdzie powinien się załatwiać, dzięki czemu w domu mamy naprawdę niewiele „niespodzianek” w przypadkowych miejscach. Oczywiście przy szczeniaku nie da się całkowicie uniknąć wpadek, ale kontynuowanie tego, czego był nauczony w hodowli, bardzo ułatwiło nam pierwsze tygodnie.
Dla nas był to też kolejny przykład tego, jak ważne jest, żeby przed odebraniem szczeniaka dowiedzieć się od hodowcy, jak wyglądała jego dotychczasowa codzienność. Im więcej rzeczy można na początku zachować bez dużych zmian, tym łatwiej szczeniakowi odnaleźć się w nowym domu.
Odpowiednia dieta
Na początku Djoko dostawał dokładnie taką karmę, jaką jadł w hodowli. Nie chcieliśmy dokładać mu kolejnej rewolucji w pierwszych dniach w nowym domu. Dopiero później stopniowo zmienialiśmy jego sposób żywienia, obserwując przede wszystkim to, jak reaguje na konkretne jedzenie.
Przy szczeniaku warto pamiętać, że nie wszystko trzeba zmieniać od razu. Nowy dom, nowi ludzie, nowe zapachy, nowy pies i całe mnóstwo nowych bodźców to już ogromna zmiana. Dlatego z dietą postawiliśmy na spokojne i stopniowe podejście.
Zabawki, czyli co tu można ugryźć?
Szczeniak bez zabawek? Nie ma takiej opcji. Przygotowaliśmy przede wszystkim takie, które można bezpiecznie gryźć i które pomagały (i nadal pomagają) Djoko przejść przez etap wymiany zębów oraz zaspokoić jego ogromną potrzebę gryzienia.
To było dla nas szczególnie ważne, bo dzięki temu mogliśmy przekierowywać jego uwagę z naszych rąk, nóg czy ubrań na coś, co faktycznie wolno mu było gryźć.
U nas królują przede wszystkim zabawki od Fibo i zdecydowanie nie narzekamy na ich zainteresowanie ze strony Djoko. Są też oczywiście pluszaki, ale tu trzeba pilnować aby nie połykał zawartości. My mamy głównie sznurkowe, unikamy tych z watą w środku. Wata często trafia do żołądeczka.
Warto mieć kilka różnych rodzajów zabawek i obserwować, co najbardziej odpowiada konkretnemu psu. Jedne będą idealne do gryzienia, inne do szarpania, a jeszcze inne do spokojnego zajęcia się czymś samemu.

Miska spowalniająca
Beagle plus jedzenie to temat, którego chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć. Dlatego u nas pojawiła się również miska spowalniająca jedzenie. Pomagała Djoko nauczyć się, że posiłek nie musi zniknąć w trzy sekundy.
Tego typu rozwiązanie może być też fajnym sposobem na dodatkowe zajęcie psa i wprowadzenie trochę więcej pracy węchowej podczas zwykłego posiłku. Do posiłków używamy również lickmat, mat węchowych czy kongów.
Bramka, czyli sposób na chwilę spokoju
W salonie zamontowaliśmy również bramkę, która okazała się jednym z naszych najlepszych zakupów. Nie mamy drzwi, a i drzwi nie są zawsze najlepszym rozwiązaniem, bo mogą izolować szczeniaka.
A więc bramka! Przede wszystkim przydaje się wtedy, kiedy Djoko ma ochotę na kolejną rundę „Hugo, pobaw się ze mną!”, a Hugo ma zdecydowanie inne plany. Dzięki bramce możemy na chwilę odgrodzić chłopaków i dać starszemu psu spokojnie odpocząć. Jest to dla nas bardzo ważne, bo chcemy, żeby Hugo miał możliwość odpoczynku od szczeniaka i nie musiał cały czas radzić sobie z jego zaczepkami.
Bramka przydawała się również wtedy, kiedy wychodziliśmy do pracy. Nie chcemy, żeby mały Djoko miał dostęp do całego domu i mógł w czasie naszej nieobecności urządzać sobie polowanie na buty, kable czy wszystko inne, co akurat uznał za świetną zabawkę.
Dzięki ograniczeniu przestrzeni mogliśmy stworzyć mu bezpieczną strefę, w której ma swoje rzeczy, wodę, miejsce do odpoczynku i kuwetę, a my mamy trochę większy spokój, wychodząc z domu.

Odpowiedni zestaw spacerowy
Na początku nie inwestowaliśmy w drogie szelki, bo doskonale wiedzieliśmy, że za chwilę po prostu przestaną pasować. Postawiliśmy więc na długą linkę i kilka niedrogich szelek. Korzystamy między innymi z Amiplay oraz Pepco. Może się to wydawać śmieszne, ale w Pepco tego lata były szelki nieograniczające ruchów i dostosowywane do wielkości szczeniaka za… 10 złotych. Gdy Djoko tylko z nich wyrósł, kupiliśmy kolejne, tym razem z kolekcji jesiennej.
Dla nas najważniejsze jest to, żeby sprzęt był bezpieczny i wygodny, a jednocześnie żebyśmy nie musieli co kilka tygodni kupować kolejnych drogich szelek, kiedy Djoko postanowił rosnąć jak na drożdżach.
Długa linka bardzo szybko stała się jednym z naszych spacerowych must have. Daje Djoko możliwość eksplorowania świata i większej swobody, a nam pozwalała mieć większą kontrolę nad sytuacją. Nasze życie z Hugiem też jest dowodem na to, jak linka pomaga w tym, aby pies nie ciągnął bez przerwy. Jego poprzednia właścicielka prowadziła go na rozwijanej smyczy Flexi z „autorską” przedłużką. W teorii super, ale w praktyce Hugo cały czas czuł lekkie pociąganie go w tył. Jego umysł zakodował więc, że musi ciągnąć, aby iść do przodu. Oduczaliśmy go tego dobre 3 lata.
Jak przygotować się na szczeniaka? Zabezpieczenie domu
Przed przyjazdem szczeniaka warto spojrzeć na mieszkanie oczami szczeniaka. Czy gdzieś wystaje kabel? Czy na podłodze są rzeczy, które można połknąć? Albo kosmetyki, środki czystości i inne potencjalnie niebezpieczne przedmioty są poza zasięgiem małych łapek?
Szczeniak poznaje świat głównie nosem i pyskiem, dlatego warto wcześniej pochować wszystko, co mogłoby skończyć się wizytą u weterynarza. My szybko przekonaliśmy się również, że „to jest za wysoko, więc na pewno tam nie dosięgnie” to bardzo optymistyczne założenie przy beagle’u.

Przed przyjazdem warto mieć również przygotowane podstawowe rzeczy: adresówkę, ręczniki, środki do sprzątania małych wypadków. Często podstawowe rzeczy dostaje się z hodowli. Warto też wcześniej ustalić, do jakiego weterynarza będziemy chodzić.
Przygotowanie starszego psa
W naszym przypadku przygotowywaliśmy nie tylko dom, ale również Hugo. Pojawienie się szczeniaka to ogromna zmiana także dla psa, który już z nami mieszka. Hugo przez kilka miesięcy był jedynym psem w domu, dlatego musieliśmy zadbać o to, żeby jego życie po pojawieniu się Djoko nie zostało całkowicie wywrócone do góry nogami.
Ważne było dla nas, żeby nadal miał swoje miejsce, czas tylko z nami i możliwość odpoczynku od małego. Nie chcieliśmy, żeby poczuł, że wraz z pojawieniem się szczeniaka stracił swoją pozycję i uwagę ludzi.
I chyba właśnie tutaj warto pamiętać, że przygotowanie na szczeniaka to nie tylko kupienie wyprawki. To przede wszystkim przygotowanie całej rodziny, również tej czworonożnej.
Cały tekst o tym, jak przygotować starszego psa na szczeniaka, przeczytacie tutaj: Szczeniak i stary pies w domu – jak go wprowadzić? I znowu życie na osiem łap…
Dlaczego hodowla, a nie adopcja?
Pies z hodowli był moim, Olgi, ogromnym marzeniem. Kiedy do naszej rodziny dołączał Drynio w 2016 roku, świadomość dotycząca hodowli, pseudohodowli, socjalizacji czy odpowiedzialnego wyboru hodowcy nie była tak duża jak dzisiaj. Podejrzewamy, że Drynio pochodził właśnie z pseudohodowli. Był cudownym, kochanym psem, ale od początku było widać u niego problemy z socjalizacją i mocno wycofaną naturę.
Hugo natomiast jest naszym adopciakiem. Trafił do nas już jako starszy pies i choć jest wspaniałym członkiem naszej rodziny, mieliśmy świadomość, że pewnych zachowań czy doświadczeń z jego wcześniejszego życia nie da się już cofnąć.
Dlatego tym razem chcieliśmy spróbować czegoś zupełnie innego. Chcieliśmy zacząć od początku, od szczeniaka, którego możemy od pierwszych tygodni życia wspierać w poznawaniu świata, prawidłowej socjalizacji i nauce życia z człowiekiem oraz innymi psami. To był też dla nas świetny egzamin do tego, czy w ogóle potrafimy nauczyć psa wszystkiego i czy potrafimy wystrzegać się błędów podczas jego „wychowywania”.
Zależało nam również na tym, żeby poznać rodziców szczeniaka, ich charakter, zdrowie i pochodzenie. Ważne było dla nas, żeby wybrać hodowlę, która przykłada dużą wagę nie tylko do wyglądu psów, ale również do ich zdrowia, charakteru, warunków, w jakich dorastają szczenięta, oraz ich przygotowania do życia w nowych rodzinach.

Jednocześnie wybór hodowli absolutnie nie oznacza, że adopcja jest gorszą drogą. Hugo jest najlepszym dowodem na to, że adopciak może być cudownym psem i członkiem rodziny.
Jak przygotować się na szczeniaka w domu? Kilka słów na koniec
Przygotowanie się na przyjście szczeniaka to zdecydowanie więcej niż kupienie wyprawki. To przygotowanie domu, starszego psa, ale przede wszystkim siebie na nową codzienność.
Nie da się przewidzieć wszystkiego, jak przygotować się na szczeniaka w domu i co przyniesie wspólne życie z nowym domownikiem. Warto jednak zrobić tyle, ile możemy, a potem dać sobie i psu czas na poznanie się, naukę i wspólne odnalezienie w nowej rzeczywistości.
My tym razem postawiliśmy na świadome przygotowanie i choć nie wszystko poszło dokładnie według planu, dziś po prawie 5 miesiącach wspólnego życia, możemy powiedzieć, że było warto.
Łapa, Olga, Hugo & Djoko!


