7 lipca 2025 roku pożegnaliśmy naszego ukochanego psa Drynia. Przez ponad dziewięć lat był częścią naszej rodziny, towarzyszem codzienności, wspólnych spacerów i niezliczonych przygód. Po jego odejściu Hugo, nasz sześcioletni beagle, został sam. Aż w końcu, po dziewięciu miesiącach, w domu zjawił się szczeniak.
Czy starszy pies zaakceptuje szczeniaka? Nie zawsze od razu
Przez wiele miesięcy przyzwyczajaliśmy się do nowej rzeczywistości. W domu zrobiło się ciszej, spokojniej i jednocześnie czegoś brakowało. Hugo również stał się bardziej rozważny i stonowany podczas spacerów czy odwiedzin rodziny i znajomych. Wiedzieliśmy jednak, że kiedyś przyjdzie moment na kolejnego psa.
W kwietniu 2026 roku do naszego domu trafił 2,5-miesięczny szczeniak Djoko z hodowli FCI Drużyna Uszatych Beagle. Dla mnie było to spełnienie wielkiego marzenia, bo po raz pierwszy mieliśmy psa z hodowli. Zarówno Drynio, jak i Hugo byli psami adoptowanymi, dlatego pojawienie się szczeniaka od odpowiedzialnego hodowcy było dla nas zupełnie nowym doświadczeniem.
Czytaj też: Jak pogodzić się ze stratą psa? Nasza historia z Dryniem
Od pierwszego dnia wraz z Djoko do domu wrócił ruch, hałas i energia. Nagle znowu zaczęło się coś dziać. Nasz codzienny rytm został całkowicie wywrócony do góry nogami. Zmieniły się spacery, rytuały i organizacja dnia. Mimo tego czuliśmy, jakby przez okno ponownie wpadł promyk słońca.
Pierwsze dni i tygodnie między chłopakami (Hugo i Djoko) były jednak trudne. Bardzo martwiliśmy się, gdy zauważyliśmy, że Hugo wcale nie jest zainteresowany nowym domownikiem. Wręcz przeciwnie, wyglądał na złego i zirytowanego tym, że przyprowadziliśmy do domu małego, natarczywego szczyla.

Ponieważ oboje pracujemy, a jedno z nas może korzystać z pracy zdalnej, od początku staraliśmy się dobrze zarządzać sytuacją. Zamontowaliśmy bramkę oddzielającą część pomieszczeń, aby psy mogły mieć własną przestrzeń. Niemal od razu umówiliśmy się również na konsultację ze znajomym specjalistą od psiego zachowania.
Niepokoiło nas to, że Hugo początkowo nie ostrzegał szczeniaka. Zamiast warczeć czy odchodzić, potrafił od razu użyć zębów. Z kolei Djoko okazał się wyjątkowo odważny i zupełnie nie przejmował się reakcjami rezydenta, co tylko bardziej Hugo irytowało.
Na szczęście z każdym kolejnym dniem zaczęliśmy dostrzegać małe postępy. Najpierw było wspólne wskakiwanie na kanapę i spanie w dwóch najdalej oddalonych od siebie rogach. Później wspólne przesiadywanie na balkonie. W końcu pojawiły się pierwsze zabawy, a od czasu do czasu nawet wspólne przeciąganie szarpaka.
Dziś, po prawie trzech miesiącach wspólnego życia, widzimy ogromną zmianę. Chłopaki przywykli do swojej obecności, nauczyli się wzajemnej komunikacji i coraz częściej szukają swojego towarzystwa. Pojawiły się nawet wspólne zabawy, a psy nie interesują się w domu wyłącznie nami. Chłopaki „dotarli” do siebie poprzez spacery, zabawy w – jak to mówi nasza behawiorystka – „piesoboks” i kontakt z nami. Mamy wrażenie, że teraz coraz trudniej byłoby jednemu funkcjonować bez drugiego.
5 rzeczy, które naprawdę pomogły nam pogodzić psy
- szybka konsultacja ze specjalistą i omówienie problemu już na samym początku – znajoma behawiorystka dała nam dużą garść wskazówek, jak pozwolić młodszemu przełamywać bariery ze starszym. Skorzystaliśmy z nich od razu i tak naprawdę po kilku dniach było widać pierwsze postępy.
- regularne wspólne spacery równoległe (nie wszystkie, ale przynajmniej jeden dziennie) – dom był dla Huga azylem i „jego miejscem”. W momencie, gdy szczeniak Djoko przyszedł, trochę mu to wywróciło ten obraz do góry nogami. Trudno integrować się, gdy starszy czuje „intruza” w młodszym. Wspólne spacery pozwalają im się poznać i komunikować na „neutralnym” terenie. To tam dochodziło do pierwszych zaczepek, które wkrótce przeszły już do domu.
- zapewnienie starszemu psu przestrzeni i niedopuszczanie do sytuacji, w których szczeniak mógł nachalnie zaczepiać rezydenta – u nas było to (tak, wiemy, to nie wypada) łóżko. Jest na tyle wysokie, że Hugo swobodnie tam wskakuje, a mały nie.
- indywidualny czas dla Hugo, dłuższe spacery i aktywności sam na sam z opiekunem – szczególnie w pierwszych tygodniach Hugo miał zapewnione długie spacery, w których mógł wyładować wszelkie negatywne emocje.
- cierpliwość oraz danie obu psom czasu na oswojenie się z nową sytuacją, bez wymuszania kontaktu czy wspólnej zabawy.
Oczywiście nadal nie jest idealnie. Wciąż uczymy się życia na nowo, już nie na czterech, a na ośmiu łapach. Każdy dzień przynosi nowe wyzwania, ale też kolejne małe sukcesy. Patrząc na Hugo i Djoko, widzimy jednak wyraźnie, że między nimi rodzi się coś wyjątkowego.
I właśnie dla takich chwil warto było przejść przez ten trudny początek.




