Strona główna » Spacer z psem » Śnieżne Kotły z psem. Jak unikać tłumów i naprawdę poczuć Karkonosze?

Śnieżne Kotły z psem. Jak unikać tłumów i naprawdę poczuć Karkonosze?

Są miejsca w Karkonoszach, do których jedzie się zawsze, niezależnie od pory roku. Śnieżne Kotły to jedno z nich. Dwa wiszące cyrki polodowcowe na północnym stoku, otoczone pionowymi ścianami skalnymi, z widokiem, który zapiera dech w piersiach. To była kolejna niesamowita wyprawa na naszej checkliście. I bardzo się cieszymy, że udało się to zrobić od czeskiej strony. Wybierzcie się z nami!

Zanim wyruszysz: paszport i formalności

Trasa przebiega przez terytorium Czech, co oznacza, że twój pies musi mieć europejski paszport dla zwierząt z aktualnym szczepieniem przeciw wściekliźnie. Wejście na teren czeskiego Karkonoskiego Parku Narodowego (KRNAP) z psem jest dozwolone, ale pies musi być prowadzony na smyczy przez cały czas.

Warto też pamiętać, że fragment trasy po stronie polskiej przebiega przez Karkonoski Park Narodowy. Przy wejściu na polski odcinek parku obowiązuje bilet wstępu. Kup go wcześniej online lub zapłać przy bramce:

Opłata jednodniowa indywidualna:

  • normalna 11,00 zł
  • ulgowa 5,50 zł

Śnieżne Kotły z psem. Zaczynamy podróż z Czech

Swoją wyprawę najlepiej zaczniecie z miejscowości Horni Mísečky. W pobliżu Chaty Mísečky są dwa płatne parkingi. Obecnie cena za parking wynosi 30 koron czeskich za godzinę (ok. 5,2 zł). Warto zajechać wcześniej, bo szlaban jest automatyczny i otwiera się tylko do godziny 17:00.

Wychodząc na główną drogę bardzo szybko możecie odbić na czerwony szlak i wybrać się na spacer wzdłuż kolejki linowej Horni Mísečky – Medvedin. Jest tam dość stromo, ale zaoszczędzicie sporo czasu i widoki są o wiele lepsze niż na głównym szlaku. Gwarantujemy wam!

Po około pół godziny spacerku dochodzicie do Medwiedina. To wzniesienie w pasmach Karkonoszy, z którego rozpościera się majestatyczny widok na część Karkonoszy ze Śnieżką.

Po chwili przerwy robimy obrót o 180 stopni i kontynuujemy podróż czerwonym szlakiem. Jest on bardzo ciekawy, bo cały czas widzimy, dokąd zmierzamy – czyli w rejony Śnieżnych Kotłów. Po drodze spotkamy kilka mostków i kładek nad mokrymi terenami Karkonoszy. Natomiast na wysokości 1397 metrów zobaczycie przystanek autobusowy, do którego docierają ci nieco bardziej leniwi turyści. Jest tu też kolejne schronisko – Vrbatova vbouda. To historyczne schronisko w pięknej lokalizacji, ale zaprzestało udzielania noclegów. Funkcjonuje już tylko jako restauracja.

Łabska Bouda i Wodospad Panczawski

Po około 15 minutach spaceru, idąc dalej czerwonym szlakiem, dojdziecie do jednego z najwyższych wodospadów w Czechach (ok. 148 metrów). W Wodospadzie Panczawskim strumień spada kaskadowo w dół urwistej skarpy. Uważajcie, bo woda jest lodowata nawet w środku lata. Musicie też uważać na turystów, bo choć po czeskiej stronie jest ich znacznie mniej, to właśnie tutaj urządzają oni swoje pierwsze sesje zdjęciowe. I siedzą znacznie dłużej niż podczas zwykłego odpoczynku. Zdarza się, że turyści przekraczają płot dzielący szlak od wodospadu. Moczenie rąk i łap na własną odpowiedzialność!

Z wodospadu już niedaleko do Labskiej Boudy. Możecie się nieco zdziwić widoku, bo nie przypomina ona zupełnie górskiego schroniska. Wygląda bardziej jak komercyjny hotel pośrodku natury. W sieci brakuje głosów, że budynek zupełnie nie pasuje do klimatu Karkonoszy. W czeskich mediach był czasami ogłaszany jako „architektoniczny koszmarek”.

Cóż, opinie są różne. My fanami takich obiektów nie jesteśmy, więc dłuższy postój zrobiliśmy sobie tuż za Labską Boudą, przy Wodospadzie Łaby (odbicie z czerwonego na żółty szlak). Ciekawostka! To miejsce, gdzie zbiera się woda wsteczna ze źródła Łaby – rzeki która przepływa m.in. przez Hradec Kralove, Drezno czy Hamburg.

Śnieżne Kotły z psem – jesteśmy na miejscu!

Od Labskiej Boudy obraliśmy kurs na szlak żółty. Posiedzieliśmy chwilę pod mostkiem nad Łabą i po drugim śniadaniu zabraliśmy się za właściwy cel wycieczki. Żółty szlak prowadzi grzbietem w kierunku Śnieżnych Kotłów. Teren jest otwarty, eksponowany, z widokami na obie strony granicy.

Na Śnieżne Kotły szlak jest dość wymagający. Od momentu rozdzielenia żółtego i zielonego na sam żółty to praktycznie droga non stop pod górę. Trasa daje lekki wycisk, ale widoki na szczycie są nieprawdopodobne.

Śnieżne Kotły to dwa cyrki polodowcowe: Duży (głębszy, bardziej dramatyczny) i Mały. Szlak biegnie górnym skrajem ścian i tu robi się naprawdę pięknie. Przepaście po polskiej stronie sięgają 200 metrów. Pilnujcie swoich czworonogów, jeśli są aż nadto ciekawe świata i próbują zaglądać tam, gdzie nawet człowiek się obawia!

Najlepsze zdjęcia robi się ze skalnej platformy przy Dużym Kotle. Macie przed sobą pełną panoramę z pionowymi ścianami i lasem na dnie. Jeśli macie szczęście i jest bezwietrznie, odbicie w oczku wodnym na dole robi wrażenie. Warto tu postać chwilę, bo rzadko kiedy góry dają coś tak fascynującego do oglądania.

Spacer Karkonoszami do Czeskiej Budki

Na Kotłach znów warto chwilę odpocząć i ponapawać się widokami oraz atmosferą. Nasza trasa wiodła ponownie czerwonym szlakiem przez Mały Śnieżny Kocioł i dalej do Czeskiej Budki. To małe schronisko przy polsko-czeskiej granicy. To jedno z bardziej klimatycznych miejsc na trasie: drewniana buda z kominkiem, herbata, widoki na grzbiet Karkonoszy itp.

Zaraz za Czeską Budką, odchodząc żółtym szlakiem, trafiamy do Źródeł Łaby, czyli miejsca opisywanego przez nas chwilę wcześniej. Źródło wygląda dość niepozornie, bo jest tu tylko kamień z tabliczką i mała strużka wody.

Dalej woleliśmy ominąć szlak wiodący do Łabskiej Boudy (trudno jej nie zauważyć) i udaliśmy się na malowniczą Łabską Łąkę z widokiem na czeskie doliny. Dalej kontynuujemy naszą wędrówkę szlakiem żółtym aż do U čtyř pánů (Czterech Panów), który jest uznawany za historyczny punkt graniczny. Ostatni odcinek zejścia jest spokojny, bo wiedzie przez asfaltową dróżkę, a następnie przez las i daje chwilę wytchnienia.

Dlaczego warto iść od czeskiej strony?

Oprócz Śnieżnych Kotłów i Wodospadu Panczawskiego wymienione przez nas miejsca są zdecydowanie mniej tłoczne niż w każdej części polskiej strony Karkonoszy. Naprawdę, polecamy tę wycieczkę, bo wiedzie przez wiele punktów obserwacyjnych, przez piękne okoliczności przyrody i – co dla nas zawsze jest in plus – bez konieczności wracania tą samą trasą.

Większość turystów wchodzi na Śnieżne Kotły od Szklarskiej Poręby, polskim szlakiem żółtym bezpośrednio z miasta. Nieco mniej popularnym szlakiem jest ten niebieski z Jagniątkowa, ale on nie jest tak spektakularny. Parking przy Jimneckiej Boudzie jest spokojny nawet w weekendy, a czeskie odcinki Głównego Szlaku Sudeckiego należą do cichszych fragmentów całego pasma.

Poza tym trasa od strony czeskiej ma inne tempo, zaczyna się łagodnie, prowadzi przez otwarte łąki i spokojne lasy. Kotły odkrywacie stopniowo, nie od razu. I to buduje napięcie w dobry, górski sposób.

Jedyna cena za ten spokój: paszport dla psa i trochę czeskich koron w kieszeni. Chyba niezbyt wygórowana, zwłaszcza jeśli wasze pupile mają już dokumenty.

Śnieżne Kotły z psem – garść szczegółów

  • Długość trasy: ~17,2 km
  • Czas: ok. 5,5-6 godzin (bez dłuższych przerw)
  • Suma podejść: ~720 m
  • Najwyższy punkt: Śnieżne Kotły, 1490 m n.p.m.
  • Trasa: w całości dostępna do wędrówek z psami:

Łapa, Drynio(*), Hugo & Olga

(*) Na tej wycieczce byliśmy wraz z Dryniem. Niestety od 7 lipca 2025 nie ma go już z nami, ale na zawsze zostanie częścią naszych górskich przygód.

Czytaj też:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *