Malinowska skała z psem

Hejka naklejka! W pierwszym wpisie opowiedzieliśmy Wam o naszej wycieczce na Trzy Kopce Wiślańskie. Tym razem wybraliśmy trochę wyższy szczyt i trudniejszy szlak, zwłaszcza jak na Beskidy z psem. Malinowska skała to nasz kolejny cel i zdobyliśmy go wspólnymi siłami!

Beskidy z psem. Malinowska skała

Naszą wycieczkę zaczęliśmy od przyjazdu samochodem nad Przełęcz Salmopolską. To malownicze miejsce na pograniczu Wisły i Szczyrku. Jest tam kilka kawiarenek i można stamtąd rozpocząć przygodę czerwonym oraz żółtym szlakiem. Pierwszy z nich prowadzi na Kotarz lub na Malinowską Skałę, a drugi na Czupiel lub na Szczyrk Solisko gdzie po raz kolejny jest rozejście szlaków.

Przełęcz Salmopolska to miejsce, gdzie latem można bez problemu zostawić auto. Jest tam miejsca na kilkanaście pojazdów, ale całe szczęście, nie jest to popularne miejsce. W Beskidzie Śląskim turyści najczęściej wybierają Skrzyczne i Baranią Górę. Malinowska Skała – choć pomiędzy tymi szczytami – jest na uboczu. Swobodnie więc przejdziecie tam z dzielnym pieskiem.

Zostawiliśmy więc samochód na parkingu, założyliśmy plecaki, przypięliśmy Dryniowi 10-metrową linkę i ruszyliśmy w górę czerwonym szlakiem.

Malinów

Pierwszym punktem kontrolnym na wysokości 1115 m.n.p.m. jest Malinów. Na 40minutowym podejściu zrobimy ok. 190 metrów w górę. Początek jest dość stromy, ale potem szlak znacznie łagodnieje. Sprawny turysta przejdzie ten fragment w ok. pół godziny. Pamiętajcie jednak, że wyjazd w góry to nie są wyścigi, a aktywne spędzanie wolnego czasu i możliwość podziwiania wspaniałych widoków!

Tuż za Malinowem możecie delikatnie zboczyć ze szlaku w prawo, gdzie znajduje się Jaskinia Malinowska. Nie spodziewajcie się jednak pięknego i dużego wejścia, niczym z filmu. Jej wejście to otwór o szerokości 2,5 metra na 0,6 metra, a więc osoby z klaustrofobią mogą czuć się bardzo niekomfortowo. W dół prowadzi zejście drabiną. Widok w środku jest bardzo ładny, a największa sala jaskini ma ponad 13 metrów długości.

Przełęcz pod Malinowem

Czerwony szlak na Malinowską Skałę jest dość niecodzienny. Już w pierwszej godzinie wycieczki wchodzimy na wysokość podobną do naszego ostatecznego celu. Na Skałę prowadzi jednak Przełęcz pod Malinowem, a więc mocne, liczące bezwzględnie ok. 90 metrów zejście w dół i następnie równie strome podejście na ok. 60 metrów aż do drogowskazu „Nad Przełęczą Malinowską”.

Drynio całkiem dobrze zniósł te i poprzednie etapy. Ostrożnie stawiał kroki, nie leciał za każdym nowym zapachem, trzymał się mniej więcej kilka metrów przed nami, ale gdy go zawołaliśmy, grzecznie stawał i czekał na wznowienie wycieczki. Interesowały go leżące po bokach zwalone drzewa, płynący po szlaku niewielki potok i – oczywiście – każda kałuża grząskiego błota!

W tym momencie zaczynamy ostatnie podejście na szczyt. Tu możecie dokonać wyboru. Kontynuując drogę czerwonym szlakiem czeka Was ostre podejście w górę, dość strome i przy niesprzyjających warunkach, śliskie. Jeśli nie chcecie kusić losu, możecie skręcić w prawo na niebieski szlak. Jest on łagodniejszy, ale wspinanie na szczyt potrwa o 15 minut dłużej.

Malinowska Skała

To mierzący 1152 m.n.p.m. szczyt, z którego można podziwiać piękne widoki i jeszcze piękniejsze wschody słońca. Liczba szczytów i pasm górskich, które widać stamtąd, jest oszałamiająca! Głównie z powodu braku wysokich drzew. Zobaczycie stąd Beskid Mały, Wyspowy, Żywiecki, całe Tatry, a także góry naszych sąsiadów – Góry Choczańskie i Góry Strażowskie. Przy dobrej przejrzystości powietrza i braku chmur zobaczycie wszystkie z nich.

Na miejscu jest ławeczka, która nada się do sesji zdjęciowej, albo chwili relaksu przy znakomitym krajobrazie. Nam nie udało się być na tyle cierpliwymi, by tam pozostać, bo ławeczka jest jednak okupowana przez licznych turystów na szczycie. To jednak nic, bo tuż pod Malinowską Skałą jest gwóźdź programu tej wycieczki.

Malinowska skała

Wychodnia Skalna na Malinowskiej Skale

To bardzo ładnie uformowana skała, na której może stanąć nawet kilka osób, by podziwiać piękne widoki i zrobić sobie kilka zdjęć. Malujący się przed oczami krajobraz jest piękny, gdzie tylko nie spojrzeć. Widać stamtąd szlak prowadzący na Skrzyczne, czyli najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego. Śmiało ujrzycie również z góry obrzeża miasta Żywiec. Od strony południowej możliwa do zobaczenia jest także Barania Góra.

Na górze zorganizowaliśmy małą sesję zdjęciową z naszym nowym partnerem, czyli Rasową Michą! Wybraliśmy karmę dla dorosłych psów o smaku brytyjskiej jagnięciny z brokułem, granatem i miętą. Drynio, mimo że mówią o nim żarłok, to w kwestii psiego jedzenia jest dość wybredny. Karmę od Rasowej Michy jadł ze smakiem, a używaliśmy go jako przysmaki podczas naszych górskich wędrówek. Poniżej poznacie szczegóły!

Powrót

Zdecydowaliśmy się wrócić do auta tą samą trasą, bo mogliśmy nie zdążyć na wieczorne zakupy i kolację, a kończyły nam się już powoli zapasy wody i jedzonka. Nieco zboczyliśmy ze szlaku na drogowskazie Przełęcz Malinowska. Tam szlak rozdziela się bowiem na dwa, ale można dojść do parkingu idąc dalej w dół w leśną drogę. Z początku jest to dość strome zejście po twardym gruncie, ale z czasem odkryjecie żwirową drogę, po której jeżdżą czasem samochody. Tam nie musicie się martwić o kolejne wspinanie po skałach. Po kilku zakrętach i łagodnych zejściach ujrzycie parking na Przełęczy Salmopolskiej.

Oto druga z naszych wycieczek po Beskidzie Śląskim. Byliśmy jeszcze na Klimczoku i to zdecydowanie nasza najciekawsza wycieczka, więc zajrzyjcie tu niebawem!

Łapa, Drynio!